Forum Bydgoskiego Stowarzyszenia Miłośników Zabytków "BUNKIER"

UWAGA: W przypadku problemów technicznych z forum lub problemów z rejestracją prosimy o kontakt pod adresem: forum@bsmz.org lub prosimy pisać w dziale "POMOC" (dział ten nie wymaga rejestracji).
Dzisiaj jest środa, 27 paź 2021, 06:52

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 596 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 30  Następna
Autor Wiadomość
Post: niedziela, 6 gru 2009, 18:27 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Propaganda i manipulacja, obraz " Krwawej Niedzieli" z lat 1939-44.



Jak to się stało, że kilkuset zabitych Niemców ciąży nad historią miasta Bydgoszczy po dziś dzień? Czy w aspekcie późniejszych ofiar konfliktu II wojny światowej, można rozpamiętywać śmierć tak nielicznej grupy ludzi? Czym w kontekście powyższych pytań jest prawda i komu ma ona służyć? Pojednaniu? Sytuacja po dziś dzień jest zagmatwana i niewygodna.
5 września 1939 Niemcy nie byli w jakiś szczególny sposób przygotowani na
sytuację zastaną w Bydgoszczy. Nie musieli. Kompanie propagandowe i tak podążały za zwycięskim Wehrmachtem. To co zastali na miejscu zostało wykorzystane w sposób profesjonalny, a przez to skuteczny. Można nawet założyć, że Niemcy oczekiwali łamania praw międzynarodowych przez ludność polską. Byłoby to dobre usprawiedliwienie prowadzenia działań wojennych.
Krótko po wybuchu wojny zaczęły spływać meldunki o aktach przemocy wobec Volksdeutschów, na ich mieniu i życiu. Spowodowało to utworzenie w dniu 4 września
Die Wehrmacht-Untersuchungsstelle( Oddział Dochodzeniowy WH). To właśnie przedstawiciele tego oddziału przyjechali do Bydgoszczy, aby badać okoliczności śmierci niemieckich mieszkańców miasta. Dołączyła do nich ekipa Sądu Wojennego Luftwaffe.
9 września przyjechał do Bydgoszczy sekretarz Min. Sprawiedliwości Roland Freisler, którego działania doprowadziły do powołania Sondergericht. Sąd ten wydał pierwszy wyrok śmierci już 11 września. Kim był Freisler? Znamy go z procesów pokazowych w których skazywał na śmierć uczestników zamachu na Hitlera.
15 września do miasta przyjechała kolejna komisja, wytypowana przez SS.Była to Kriminalpolizeiliche Sondermmission zur Aufklarung der Polnischen Greueltaten. Działała na terenie miasta do grudnia 39. W jej skład wchodzili policjanci i lekarze sądowi. Przewodniczył komisarz kryminalny dr. Wehner.
Działaniom tej komisji zawdzięczamy znane np. z sieci, makabryczne zdjęcia zabitych w "Krwawej Niedzieli", Niemców. Dla laika, zdjęcia te są dowodem na szczególne okrucieństwo, dla patomorfologa rany postrzałowe i wynikłe z tego powodu zniekształcenia nie są czymś dziwnym.
Jednak liczy się uzyskane wrażenie. A to jest bezdyskusyjne.
Drugim, istotnym czynnikiem który zawdzięczamy działalności tej komisji jest ilość przebadanych zwłok- 103. Liczba ta, zaważy w sposób istotny na polskich publikacjach okresu powojennego. Stanie się górną granicą strat na terenie miasta.
Dodatkowo członkowie komisji przesłuchiwali świadków zdarzeń, oraz przeprowadzili badania terenowe, min. na Żmudzkiej ( Schmeide).
W październiku 1939, utworzono w Poznaniu Centralę Grobów Zamordowanych Volksdeutschów
W jej rejestrach znajdowały się informacje o 5482 osobach, które poniosły śmierć we wrześniu 1939. 3453 Volksdeutschów określono jako zmarłych, a 2339 jako zaginionych. Liczba ta, niemała przecież, nie odpowiadała wymogom propagandowym. Szybko przekształcono ją w 58.000 zabitych, podając ponad 12 tys. danych personalnych ( ok.8 tys. fikcyjnych) plus 45 tys. zaginionych ( sic!). Aby liczbę tę uwiarygodnić wycofano z obiegu księgarskiego pracę Hansa Schadewalda pt. " Die polnischen Greueltaten an den Volksdeutschen in Polen" bowiem tam wysokość strat oscylowała w granicach 5,5 tys. osób.
Aparat propagandowy podległy Ministerstwu Oświecenia narodowego i Propagandy Rzeszy, był zarządzany centralnie, a wytyczne i cele były jasno określone w poszczególnych okólnikach.
W Bydgoszczy zginęło 379 Niemców, szybko oficjalna liczbę zabitych określono na 1500 osób. 9 września 1939 , ukazał się w " Deutsche Rundschau" artykuł Mariana Hepke pt" Noc św.Bartłomieja w Bydgoszczy" Jego treść stała się oficjalnie obowiązująca wersją po dziś dzień.
12 września, również w tej gazecie ukazał się artykuł pod nośnym tytułem" Englischer Geheimdienst......" w który dowodzono, że : zbrodnie polskie w Bydgoszczy zostały planowo przygotowane i przeprowadzone przez dwóch agentów brytyjskiej Secret Service"
Trzeba podkreślić, że treść i forma tych, i całej gamy innych artykułów, była jednoznacznie antypolska, nawołująca w niewybrednych epitetach, do nienawiści i potępienia polskich mieszkańców miasta.
Wydarzenia " Krwawej Niedzieli" były nagłaśniane na cała Europę. Dzięki staraniom Niemieckiej Agencji Informacyjnej w dniu 7 września przybyli do miasta dziennikarze z U.S.A, Szwecji , Węgier, Hiszpanii, Włoch, Danii i Norwegii. Ich wizyta nie mogła potwierdzić ostatecznej wysokości strat. Dlatego też w dniu 14 września, cytowany już " Deutsche Rundschau" informował o odkryciu kolejnych masowych miejsc pochówku , których z oczywistych względów nie zdołano pokazać zaproszonym wcześniej dziennikarzom.


Załączniki:
Komentarz: Pozowane zdjęcie z Bartodziejów.
1232310498_bartelseeqn6.jpg
1232310498_bartelseeqn6.jpg [ 81.12 KiB | Przeglądany 15223 razy ]
Komentarz: Tu, centralnie ustawiony ten sam ksiądz, tym razem ręce ma założone na plecach. Otaczają go zaproszeni dziennikarze, którym wcześniej pozował. Zaznaczony strzałką dziennikarz ze St. Zjednoczonych, Lochner.
1235929161_ksiądz.jpg
1235929161_ksiądz.jpg [ 66.08 KiB | Przeglądany 15313 razy ]
Komentarz: Prawdopodobnie Glinki. Modlący się katolicki ksiądz, wyraźnie pozuje. Na zdjęciu poniżej widzimy go w innej pozie. Za nim widoczny autobus kompanii propagandowej WH.
1232310532_brombergll6.jpg
1232310532_brombergll6.jpg [ 86.99 KiB | Przeglądany 15280 razy ]
Komentarz: Przykładowe nekrologi z " Deutsche Rundschau". Łącznie dotyczyły 178 osób
1232310876_todesanzeigencj1.jpg
1232310876_todesanzeigencj1.jpg [ 129.69 KiB | Przeglądany 15300 razy ]
Komentarz: Przykładowa fotka, pozowana. Najprawdopodobniej jest to kostnica w pod bydgoskim Łochowie.
1232310928_polnischegrausamkeitxl4.jpg
1232310928_polnischegrausamkeitxl4.jpg [ 57.85 KiB | Przeglądany 15271 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: poniedziałek, 7 gru 2009, 19:21 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Przerażające, nasycone dużą dozą okrucieństwa artykuły dotyczące " Krwawej Niedizlie" ukazywały się głownie na łamach wspomnianego już " Deutsche Rundschau". Przedruki ukazywały się w prasie niemieckiej w Toruniu, Gdańsku czy Kwidzynie. Ponadto w formie książkowej wydano wspomnienia przynajmniej 12 Niemców. Ton tych prac nie odbiegał od ogólnie przyjętego, subiektywnego, obrazu wypadków w naszym mieście. Zarzucano Polakom celowe ostrzeliwanie własnych wojsk, aby spowodować tym samym odpowiednią kontrakcję. Pisano wyłącznie o skrajnym sadyzmie, rabunkach i gwałtach.
Do większych opracowań na ten temat należy zaliczyć np." Der Tod in Polen" , E. Dwinger, 1940, czy pracę pastora Staffehla ( Wilczak) "Ein Augenzeuge. Ein Tatsachenbericht uber die Bromberger Bluttage " 1940. Łączna ilość publikacji, w której zamieszczono relacje, bądź wspomnienia z Bydgoszczy, w latach 1939 - 45, oscyluje w granicach 40 tytułów. Prawdziwy zalew nastąpił już po wojnie.

Poniżej próbka tekstu, dotycząca zilustrowanej powyżej, wizyty dziennikarzy z różnych państw w Bydgoszczy. Artykuł ukazał się w " Berliner Borsen- Zeitung" 9 września 1939. Podaję za pracą IPN-u, str.818-819 :

" Znane są dalsze szczegóły w związku ze straszliwą wściekłością polskich band morderców w Bydgoszczy. Są one tak przerażające, że dla normalnego człowieka żyjącego gdzieś daleko, dla kogoś kto nie zna Polski, mogą wydawać się nieprawdopodobne(...) Bydgoszcz odwiedzili przedstawiciele neutralnej prasy zagranicznej. To, o czym donoszą, jest dla angielskiego rządu, odpowiedzialnego za polskie okrucieństwa(...), druzgocącą klęską moralną(...)Anglia przeliczyła się we wszystkim, co dotyczy narodowosocjalistycznych Niemiec, tak też nie będzie w stanie zamazać prawdy o sadyzmie podjudzanych przez nią polskich band"

Spisek brytyjski był ważnym wątkiem w wypadkach bydgoskich. Cytuję dalej :

"(...) Przedstawiciele neutralnej prasy zagranicznej- Amerykanie, Włosi, Norwegowie, Szwedzi, Duńczycy, Węgrzy i Hiszpanie- mieli we czwartek okazję przybyć samolotem do Bydgoszczy i zobaczyć na własne oczy skutki nocy św. Bartłomieja(...)W imieniu zagranicznej delegacji na temat wrażeń z tego pobytu przed berlińskimi przedstawicielami prasy zagranicznej głos zabrał duński dziennikarz(...) jak wielkie morderstwo ma na sumieniu Chamberlein(...)Sprawozdawca opisał, że na własne oczy widział w wykopanym w piasku dole osiem zwłok, w tym sześć kobiecych. Zwłoki były strasznie okaleczone.Jedna z kobiet była pozbawione środkowej części twarzy, z kolei inna została zabita przynajmniej sześcioma strzałami"

Czy zdjęcia które już prezentowałem, faktycznie potwierdzają relację Duńczyka? Cóż, dziennikarz wszystko widzi tak jak chce widzieć, szczególnie jeżeli jest w centrum uwagi.


Załączniki:
Komentarz: Groby Volksdeutschów na cmentarzu w Łochowie.
1209326760_lochoworb0.jpg
1209326760_lochoworb0.jpg [ 79.16 KiB | Przeglądany 15076 razy ]
Komentarz: Niemieckie ofiary, Łochowo (?) Bardzo często publikowane zdjęcie, w różnych ujęciach, w publikacjach niemieckich. Ostatnimi laty też w polskich.
1209326667_bromberg2et5.jpg
1209326667_bromberg2et5.jpg [ 84.56 KiB | Przeglądany 15120 razy ]
Komentarz: Okolicznościowy plakat, rozwieszany w rocznicę " Krwawej Niedzieli" w 1940 r.
Kampe.jpg
Kampe.jpg [ 113.96 KiB | Przeglądany 15106 razy ]
Komentarz: Nagłówek artykułu z Deutsche Rundschau, z 12 września, w którym jest mowa o udziale angielskich agentów z Secret Service
Secret.jpg
Secret.jpg [ 190.37 KiB | Przeglądany 15562 razy ]
Komentarz: To te zwłoki widział duński dziennikarz. Jak widać Niemiecki żołnierz wszystko szczegółowo objaśnia.
Glinki.jpg
Glinki.jpg [ 86.1 KiB | Przeglądany 15145 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: środa, 9 gru 2009, 21:05 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
W prasie i publikacjach niemieckich okresu wojny, prócz zdjęć zabitych Volksdeutschów, można było znaleźć fotografie Polaków. Jednak ich kontekst był wybitnie negatywny. Zdjęcia te miały potwierdzić tezę o kryminalnych pobudkach jakimi mieli kierować się Polacy. Oto klika przykładowych, propagandowych zdjęć.

Podzielę się w tym miejscu uwagą dotyczącą ostatniego zdjęcia w tym poście. Tj. identyfikowaniu przez Volksdeutschów Polaków uczestniczących w " Krwawej Niedzieli" Otóż najczęściej jako lokalizację podaje się koszary 15 PAL-u przy ulicy Gdańskiej. Jednak w niemieckich opisach, zdjęcie ma przedstawiać identyfikację w tymczasowym punkcie jenieckim w rejonie Świekatowa. Jeżeli istotnie tak było, to Polacy na tych zdjęciach nie mają nic wspólnego z wypadkami w Bydgoszczy.

Niemcy podjęli podobne akcje wśród żołnierzy wziętych do niewoli po bitwie nad Bzurą. W wyniku tych działań śmierć ponieśli żołnierze z Bydgoskiego Batalionu Obrony Narodowej, rozstrzelani w Boryszewie 22. IX. 1939. Powodem egzekucji był bydgoski rodowód żołnierzy.

Podobna sytuacja przydarzył się mojemu dziadkowi,Edwardowi C. żołnierzowi 62 p.p, kolumny sanitarnej. Został wzięty do niewoli pod Sochaczewem. Tam, na stadionie miejskim, oddzielono jego wraz z grupą żołnierzy pochodzących z Bydgoszczy. Niemiecki podoficer odgrażał się, że zapłacą za zbrodnie jakich się dopuścili. Protesty na nic się nie zdały. Grupa była pilnowana przez wartowników przez kilka godzin. W końcu nadleciał samolot łącznikowy i zrzucił na ciężarku jakiś rozkaz. Po zapoznaniu się z jego treścią, wszystkich wytypowanych, dołączono do reszty jeńców.
Dopiero w niewoli Edward C.uświadomił sobie jakie były rzeczywiste zamiary Niemców. Wspominał o tym wydarzeniu do końca swojego ,80-letniego ,żywota.


Załączniki:
Komentarz: Identyfikacja. Volksdeutsch ma wskazać ofiarę. To zdjęcia pochodzi z publikacji Der Feldzug im Polen.
1232305599_volkdeutscherpluspeinigdx4.jpg
1232305599_volkdeutscherpluspeinigdx4.jpg [ 73.31 KiB | Przeglądany 14987 razy ]
Komentarz: Polacy przedstawieni jako złodzieje i mordercy. Wystarczyło dać do ręki zegarek, czy buty i gotowe.
1232311491_bromberg7xj9.jpg
1232311491_bromberg7xj9.jpg [ 105.92 KiB | Przeglądany 14998 razy ]
Komentarz: Prawie jak kowboj i to tryumfujące oblicze nadczłowieka.
1232305505_polenqu8.jpg
1232305505_polenqu8.jpg [ 45.08 KiB | Przeglądany 15034 razy ]
Komentarz: Zatrzymani Polacy. Cywile białymi opaskami to członkowie Straży Obywatelskiej. Ich los był przesądzony.
1232305402_polen2ug8.jpg
1232305402_polen2ug8.jpg [ 48.48 KiB | Przeglądany 15034 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: niedziela, 13 gru 2009, 17:57 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Nim poruszymy kwestię polskiej wersji wydarzeń, która równie często operowała półprawdą, w której utrzymywano czytelników prawie po dzień dzisiejszy, wróćmy na bydgoskie ulice w dniu 5 września 1939.

Czy po zajęciu miasta, wrócił spokój? Czy strzelanina ustała?

To co wydarzyło się 4 września, a więc krótko przed zajęciem miasta prze Wehrmacht będzie trudne do ustalenia. Brak rzeczowych dowodów. Ile mieszkań i sklepów splądrowano ? Nie chodzi tu li tylko o mienie niemieckie, ale żydowskie. Prawie 99 % populacji żydowskiej opuściło Bydgoszcz do 4 września włącznie. Pozostały po nich mieszkania i sklepy, a policji w mieście nie było. Czy Straż Obywatelska upilnowała ich mienie pozostaje zagadką.

5 września, szykiem ubezpieczonym, weszli do miasta Niemcy. Strzelanina trwa nadal.
Meldunek policyjny, cytat z "Pierwsze miesiące okupacji...", str. 159:

"Wojsko, wkraczające do miasta Bydgoszczy napotkało opór stawiany przez Straż Obywatelską, powołaną przez polskiego komendanta miasta. Przy tym jeden porucznik został zastrzelony, a jeden major wzięty do niewoli. Regularnych wojsk w mieście nie było. Dzięki rokowaniom prowadzonym przez gen. Gablenza osiągnięto ten skutek, że Straż Obywatelska złożyła broń i wydała jeńca. W zamian przyznano Straży Obywatelskiej prawa regularnego wojska, tzn. że nie potraktowano jej jak partyzantów"

11 września zostaje wysłany ze sztabu 4 armii do głównego kwatermistrza następujący meldunek, cytat z " Terror i zbrodnia"......str. 23 :

" Dotychczas internowano 1050 osób. Równocześnie nastąpiło planowe poszukiwanie broni, przy czym 370 partyzantów zostało zastrzelonych. Publicznie na rynku pokazano zakładników, którzy mieli być rozstrzelani, jeśli padnie jeszcze jeden strzał. Ponieważ w nocy z 9/10 września to nastąpiło i jeden niemiecki żołnierz został zraniony, publicznie rozstrzelano 20 zakładników. Poza pięcioma zakładnikami, którzy uciekli, dotąd aresztowano 75 zakładników(...) "

Niemiecki meldunek z 9 września, precyzuje, str. 152 :

" W nocy z 8 na 9 IX 39 w mieście kilkakrotnie strzelano. Jeden żołnierz z 218 oddziału obrony przeciwpancernej ciężko ranny. Dotychczasowa akcja oczyszczająca, przeprowadzona przez poszczególne jednostki wojskowe, dała następujący wynik:
Zastrzelonych 200-300 Polaków cywilów.
(...) nadburmistrz Kampe szacuje liczbę zastrzelonych na co najmniej 400. Dokładnych liczb nie da się ustalić (...)"

Nerwowość wśród Niemców narasta, dochodzi o takiej sytuacji, meldunek niemiecki, str. 156 :

" 11 września. W ciągu nocy pojedyncze strzały na peryferiach miasta. Wewnątrz miasta miał paść jeden strzał partyzancki. Wypadek bada się jeszcze celem dalszego rozstrzelania zakładników. Bateria przeciwlotnicza na lotnisku ostrzeliwuje omyłkowo patrol 218 oddz. przeciwpancernego. Strat nie ma (...) Wezwani volksdeutschów do składania wyjaśnień o zajściach w niedzielę morderstw (...) "

Narasta problem polskich uchodźców powracających do miasta po wyprzedzeniu ich przez nacierający Wehrmacht. Rozkaz z 11.IX, str.156:

"1. Do dowódcy 581 oddziału żandarmerii polowej:
Z południa i południowego-wschodu napływają do miasta z powrotem ku Bydgoszczy silne kolumny powracających uchodźców. Oddział żandarmerii zapobiegnie wjazdowi do Bydgoszczy w ciągu nocy.Wozy należy gromadzić obok dróg, zostaną 12.IX, przed dalszą jazdą, jak w dniach poprzednich zrewidowane przez policję (...) "

8 września raport niemieckiej policji donosił, str.158:

"Terrorystycznym postępowaniem wojska polskiego w Bydgoszczy volksdeutsche są jeszcze bardzo zastraszeni. Częściowo wierzą jeszcze wciąż, że Polacy mogą tu jeszcze powrócić. Większej części znanych grupie operacyjnej volksdeutschów nie można już odnaleźć. Istnieje tylko nikłe prawdopodobieństwo, że pozostają w ukryciu. Należy raczej przyjąć, że większa ich część została zamordowana (...) "

9 września, raport od 8 IX, g. 20.00 do 9 g. 8.00, str.159:

"(...) Plądrowanie było karane śmiercią.
Z powodu powtarzającej się jeszcze ze strony polskich mieszkańców nocnej strzelaniny, ustawiono przed każdą kwaterą sztabową i na rynku zakładników, którzy w przypadku dalszych partyzanckich napadów zostaną natychmiast rozstrzelani."


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: wtorek, 15 gru 2009, 21:53 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Bydgoszcz, nie była miastem spokojnym. Meldunki niemieckie mówią o ciągłej, głównie nocnej, strzelaninie.
Raport policyjny Nr 6 a, z 9 września, str.160 :

"(...)Jak można wnioskować z wypowiedzi odszukanych konfidentów wśród volksdeutschów panuje na ogól wielki strach przed aktami zemsty ze strony ludności polskiej. Obawy te wzmagają się jeszcze wskutek krążących w kołach polskich pogłoski, że Bydgoszcz będzie znów odbita(...)
Brak dostatecznej liczby policji polowej i porządkowej umożliwił plądrowanie licznych sklepów niemieckich przez polski motłoch, w czym brali udział żołnierze niemieccy (...) W nocy z 7 na 8 IX w Bydgoszczy napady zbrojne na transporty wojskowe, kwatery w domach prywatnych, niemieckie placówki urzędowe, pojedyncze osoby, patrole wojskowe (...) po stronie niemieckiej 2 ofiary, jeden lotnik i jeden policjant służby porządkowej. Ostrzeliwanie ratusza rozpoczęło się krótko przed 20.00, gdy właśnie kilka ciężarówek policji bezpieczeństwa miało ruszyć. Widocznie chodziło o te wozy. Strzały padały głownie od strony kościoła św. Marcina- św. Mikołaja. Szczególnie z wieży kościelnej. Ponadto strzały z dachu żydowskiego kina " Lido" ( ul. Mostowa, budynek zburzono w 1940, teraz jest tam Lotos). Ostrzeliwanie trwało do wczesnych godzin rannych (...) "

Jak nazwać te nocne niepokoje? Zbrojny opór? Poniekąd. Tyle, że Straż Obywatelska oficjalnie skapitulowała, a nie wszyscy oddali broń. Wielu młodych ludzi postanowiło bronić miasta na sposób partyzancki, który przez Niemców traktowany był jak dywersja. Czas pokazał, że to te działania doprowadziły do egzekucji zakładników na Starym Rynku.

Raport policyjny z 11. IX Nr. 8 a, str. 161 :

"(...)Zapowiedziana w związku z trwającymi jeszcze wciąż napadami na Niemców radykalna akcja oczyszczająca w Bydgoszczy rozpoczęła się dnia 10. IX. 1939 o godz.6.30 przed południem i posuwa się pomyślnie. Na podstawie meldunku o licznych napadach z bronią palną na niemieckie transporty (...)i patrole wojskowe, Reichsfuhrer SS rozkazał wziąć głownie z kół polskiej inteligencji w Bydgoszczy i dodatkowo spośród komunistów 500 zakładników i przy najlżejszych próbach powstania i oporu wkraczać bezwzględnie i rozstrzeliwać zakładników"

Egzekucje na Starym Rynku będą tematem następnego postu. W tym przedstawiam tylko raporty niemieckie.

Raport policyjny z 12. IX, 9 a, str. 162:

"(...)W dniu 10 IX. 1939, o godz. 16.45 na rozkaz Wehrmachtu w odwet za ponowne nocne strzały do niemieckich żołnierzy żandarmeria polowa rozstrzelała 20 Polaków. Co do akcji oczyszczającej z dnia 10. IX 39: domy bardzo często puste, ponieważ uchodźcy jeszcze nie wrócili, a strzelcy nocni prawdopodobnie ukryci w lasach. Dlatego pierwsza akcja oczyszczająca niewystarczająca. Oczyszczanie okolicznych lasów z dnia 11. IX rano przez policję porządkową. Udział polskiego wojska w ohydnych morderstwach jest pewny, polski podchorąży zastrzelił 3 Niemców. Przesłuchanie w toku"

Na koniec kilka wyjątków z raportu o nastrojach w mieście z dnia 24 września 1939. Raport 14 a, z 26 września, od SS-Stubaf .dr. Roedera do Kreisleitera Kampego, str. 165-167:

" Polska ludność w Bydgoszczy jest chwilowo jeszcze bardzo przygnębiona, ponieważ z tego rodzaju klęską nie liczył się żaden Polak (...)Dla każdego, kto zna polską psychikę narodową, jest więc zupełnie jasne, iż bardzo szybko należy się liczyć z polskimi ruchami powstańczymi lub ich próbami (...) W pierwszej kolejności trzeba będzie zadowolić polskiego robotnika(...) Niebezpieczeństwo tworzenia grup i skupisk Polaków należy oczekiwać zawsze ze strony polskiego kościoła katolickiego, stanu średniego i inteligencji (...) Większość Niemców cierpi jeszcze duchowo wskutek doznanych mordów i krzywd ich najbliższych(...) Najbardziej dotkliwie odczuwają to niemieckie żony i matki, które straciły swoich najbliższych, a teraz widzą, jak polskie dziewczęta z podniesioną głową spacerują z niemieckimi żołnierzami . Niemile odczuwają również volksdeutsche i to, że niemieccy żołnierze odsprzedają Polakom papierosy nabywane w wojskowych punktach zaopatrzenia(...) Otwarcie szkól dla dzieci niemieckich wywołało bezsilną wściekłość u Polaków(...) Śmiertelna nienawiść do Niemców tli się w każdym Polaku. Doniesiono, że Polacy na skutek nowych przepisów szkolnych, które ustanawiają wyłącznie język niemiecki jako przedmiot nauczania, chcą teraz droga nauczania domowego wychować swe dzieci na dobrych Polaków"


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: środa, 16 gru 2009, 20:47 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Żołnierze, wkraczającego do miasta Wehrmachtu, nie spodziewali się znaleźć aż tylu zabitych współziomków. Głównym problemem byli ukryci gdzieniegdzie strzelcy. Od tych strzałów zginął w nocy z 7 na 8 września wachmistrz policji Walther Anders. Anders zginął na Jagiellońskiej, koło Poczty Głównej. W meldunku niemieckim jest on wymieniany jako ranny, rany okazały się śmiertelne. W czasie poszukiwania strzelca, natrafiono w piwnicy koło parku Kochanowskiego na 50 gimnazjalistów. Żołnierze postawili warunek, że jeżeli zgłosi się winowajca reszcie będzie darowane życie. Młody chłopak, który strzelał zgłosił się......mimo to rozstrzelano wszystkich. Świadectwem tej zbrodni jest pomnik koło przystanku MZK, przy ul. Paderewskiego ( stylizowana róża na betonowym cokole).
Każdy cywil napotkany z bronią mógł ponieść śmierć. Pierwszą ofiarą, jeszcze 5 września był Franciszek Majewski, którego zastrzelono na Koronowskiej. Majewski był członkiem SO. W podobnych okolicznościach śmierć ponieśli :
2. Stanisław Szmałek, lat 33, zginął na rogu Kwiatowej i Pomorskiej
3 Łucja Grabowska , lat 39, zginęła na pl. Piastowskim (?)
4. Walerian Kuczewski, lat 26, zginął na Lenartowicza
5. Teofil Sassa, lat 56, zginął na Św. Trójcy -6 września
Jastrzębski w książce "Terror i zbrodnia - Bydgoszcz" wymienia jeszcze 33 osoby, jednak śmierć kilku z nich jest określana na 3 września, lub wrzesień w ogóle ( np. w pracy IPN)
Żołnierze Wehrmachtu przeszukiwali mieszkania, mężczyzn zbierano w kolumny i odprowadzano do punktów zbornych, celem dalszej selekcji. Było kilka takich punktów. Koszary 16 puł. ułanów przy Szubińskiej, koszary 15 pułki artylerii lekkiej przy Gdańskiej ( obóz istniał tam do listopada), koszary 62 p.p przy Z. Augusta. Z czasem głównym punktem zbornym stały się koszary przy Gdańskiej.
Ludzi których zatrzymano w centrum miasta, przetrzymywano w Komendzie Garnizonu przy Focha, w Ratuszu Miejskim, w hotelu Lenginga przy Długiej. Spośród zatrzymanych w centrum wybrano pierwszych zakładników którzy ponieśli śmierć na Starym Rynku. Być może byli to opisywani już wcześniej, obrońcy Ratusza ? Przynajmniej 14 osób z tam zatrzymanych rozstrzelano na Bielawkach.
Już od 5 września, zaczęły się egzekucje zatrzymanych. Min. w koszarach 16 pułku uł. Na stadionie Mościckiego ( Polonia). Na Wałach Jagiellońskich.
Inicjatorów powołania Straży Obywatelskiej, stali się ludźmi poszukiwanymi. Byli to redaktor Konrad Fiedler, kanonik Józef Szulc,Marian Miczuga, oraz główny pomysłodawca akcji por.rez. Pałaszewski . Fiedler i Miczuga ponieśli śmierć. Szulc zmarł w Dachau. Stanisław Pałaszewski uciekł z Bydgoszczy i ocalił życie.
Strzelanina, mimo obecności wojsk niemieckich trwała nadal. Straty były znikome. Jednak kontrakcja była natychmiastowa. Zatrzymanych w dniu 8 września na ulicy Dworcowej Polaków zapędzono na Parkową ( są zdjęcia kronik, bardzo popularne) następnie zagnano ich do koszar 15 PAL. Tam bydgoscy Volksdeutsche, identyfikowali prawdziwych i domniemanych uczestników zajść. Za budynkami koszarowymi wykopano rów nad którym rozstrzelano co najmniej 28 ludzi.
Miejsca śmierci 69 zatrzymanych nie udało się do tej pory ustalić. O ile mam dobre rozeznanie w tym temacie, to na terenie koszar przy ulicy Gdańskiej nigdy nie przeprowadzono ekshumacji.
kan


Załączniki:
Komentarz: Koszary 62 p.p przy Z. Augusta.
1209575014_foto (3393).JPG
1209575014_foto (3393).JPG [ 89.67 KiB | Przeglądany 14886 razy ]
Komentarz: Ściana, przy areszcie śledczym na ul. Wały Jagiellońskie. Rozstrzeliwano po drugiej stronie muru.
1210092280_HPIM4770.JPG
1210092280_HPIM4770.JPG [ 103.27 KiB | Przeglądany 14874 razy ]
Komentarz: Kamień upamiętniający bydgoskich nauczycieli, rozstrzelanych w Dolinie Śmierci we Fordonie
1209575107_foto (3404).JPG
1209575107_foto (3404).JPG [ 131.27 KiB | Przeglądany 14903 razy ]
Komentarz: Za tym murem, dawnych koszar artyleryjskich 15 pułku przetrzymywano i rozstrzeliwano zatrzymanych Polaków
1209575065_foto (3403).JPG
1209575065_foto (3403).JPG [ 58.19 KiB | Przeglądany 14884 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: niedziela, 20 gru 2009, 19:52 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Egzekucja na Szwederowie, a sprawa rodziny Retzlaff.


Na ulicy Ugory 16 przy kościele p.w Matki Bożej Nieustającej Pomocy znajduje się zbiorowa mogiła w której spoczywają rozstrzelani 10 września Polacy. Leży tam 17 osób, 15 mężczyzn, dziecko oraz kobieta.
W obławie na Szwederowie uczestniczyli żołnierze z 6 zmot.bat.policji oraz 15 bat.strz.krajowych, Wehrmachtu. Przetrząsano dom po domu. Zatrzymanych ludzi zgromadzono koło kościoła. Łącznie ok.300-400 ludzi.
Relacja Andrzeja Lewandowskiego, Serwański str. 345:
"(...)Ustawili ich tam w dwóch szeregach(...) kazali wziąć do rąk dokumenty i podnieść je do góry.
Trzech Niemców przechodziło po kolei od jednego do drugiego. Pytali, gdzie kto mieszka i do jakiej organizacji należał(...) Razem z nimi kroczyła znana na Szwederowie Niemka siedemnastoletnia wnuczka Retzlaffa- Hildegarda i wskazywała: Der war auch dabei ( Ten był również przy tym).
Zazanaczam, że tydzień przedtem, ponieważ stamtąd strzelano, do domu Retzalffa wtargnęli żołnierze i jacyś chłopcy, i jego samego pobili. Później Retzlaff zginął jako dywersant"
Relacja, tego samego świadka, złożona w 1948, rzuca nieco inne światło na te same zdarzenia, IPN, str. 602/603:
"(...) wyszedłem na ulicę z Wiktorem Drozdą(...) i przekonałem się że strzały te padają z kierunku domu Niemca Retzlaffa(...) Wojska Polskiego na Ugorach nie było. Polacy przestraszenia strzałami biegali po ulicy w różnych kierunkach, nikt, jednak, a także ja, nie odważył się iść do domu Retzlaffa. W obawie o swoje życie wszedłem do mieszkania i już nie wychodziłem. Polacy opowiadali, iż strzelać musieli Niemcy miejscowi z domu Retzlaffa. Jednak osobiście tego nie stwierdziłem(...)baliśmy się tam iść(...)"
69-letni Max Luis Retzlaff, zamieszkały na Ugorach 20/1, zginął. Nie był stolarzem jak podają liczne polskie relacje,tylko malarzem.Natomiast nie był to jedyny człowiek o tym nazwisku który pochodził ze Szwederowa.Kolejny,to Alfred Karl Retzlaff lat 33, zamieszkały na Brzozowej54/1, fabrykant mebli, a więc stolarz. Alfred został aresztowany i odprowadzony do koszar 62 p.p. Następnie wraz z grupą innych Niemców ewakuowano go w stronę Inowrocławia. Jego ciało znaleziono nad jeziorem Jezuickim.
Wychodzi na to, że obu Retzlaffów oskarżono, że z ich posesji strzelano. Obaj, w różnym czasie ponieśli śmierć. Hildegarda Retzlaff, szukała wśród zatrzymanych pod kościołem Polaków, winnych śmierci swego dziadka, a więc Maxa.
Dalej relacja Andrzeja Lewandowskiego, Serwański, str. 345:
"(...)Gdy więc wnuczka Retzlaffa na kogoś wskazała, zaraz prowadzono go do rowu, bijąc po drodze kolbą, a przy rowie kazano uklęknąć i strzelano w kark. Widziałem to na własne oczy. Zastrzelono w ten sposób moich synów-Jana i Mariana-oraz mojego siostrzeńca Bronisława Urbana, a także dwóch synów mego znajomego Gliszczyńskiego(...) Ogółem zastrzelono 20 mężczyzn i 1 kobietę (Rucińską). Miano zastrzelić jej męża, ona zaś wyrwała się, podbiegła do męża i zawołała: Zabijacie mego męża, zabijcie i mnie(...)"

Tylko jedna relacja wspominała, że Rucińska miała na rękach synka i wraz z nim zginęła( patrz w Zbrodnie hitlerowskie...s.18/19, Kuczma, Gumkowski) Sprawa ta może budzić wątpliwości.
Józef Tomaszewski prowadzony na egzekucję, tłumaczył, że nie brał udziału w żadnych zajściach, mimo to kazano mu klęknąć nad dołem. Tomaszewski zerwał się do ucieczki, jednak został kilkakrotnie trafiony, a następnie dobity kopniakami i kolbami karabinów. Egzekucja odbyła się na oczach liczne zebranych Polaków.
Przykościelny rów przeciwlotniczy, stał się miejscem pochówku następujących osób:
1. Teodor Dalewski, lat 35
2. Jan Geml, lat 18
3. Jan Gliszczyński, lat 19
4. Paweł Gliszczyński, lat
5. Franciszek Koczorowski, lat 22
6. Henryk Kurkowski, lat 17
7. Marian Lewandowski, lat 27
8. Jan Lewandowski, lat 18
9. Paweł Mansdorf, lat 22
10. ..... Ruciński, lat ?
11. ......Rucińska, lat ?
12. ......Ruciński ( dziecko)
13. Edmund Smurawski, lat 22
14. Andrzej Szczepański, lat 36 lat
15. Józef Tomaszewski, lat ?
16. Bronisław Urban, lat 19
17. n.n

Lista w.g Jastrzębskiego, Terror i zbrodnia, str. 37

Mamy tu pewną rozbieżność z listą z tablicy nagrobnej, patrz zdjęcie. Tam ilość na płycie lewej określona jest na 21 osób, a na płycie prawej wymienia się 15 nazwisk oraz 4 osoby nieznane, co daje łącznie 19 ofiar.
Kim są osoby określane jako nieznane? Naoczny świadek tej egzekucji, wówczas 29 letni (personalia znane autorowi postu) twierdzi, że rozstrzelano również kilku Cyganów( obecnie Romów). Sprawa do wyjaśnienia.

-- 20 gru 2009 --

seth:

Mamy tu pewną rozbieżność z listą z tablicy nagrobnej, patrz zdjęcie. Tam ilość na płycie lewej określona jest na 21 osób, a na płycie prawej wymienia się 15 nazwisk oraz 4 osoby nieznane, co daje łącznie 19 ofiar.
Kim są osoby określane jako nieznane? Naoczny świadek tej egzekucji, wówczas 29 letni (personalia znane autorowi postu) twierdzi, że rozstrzelano również kilku Cyganów( obecnie Romów). Sprawa do wyjaśnienia.

Mój błąd. Rucińscy to jedna pozycja, ale trzy osoby :? . Czyli liczby na nagrobku są zgodne, ale różne od ilości z cytowanej książki Jastrzębskiego. Różnica wynosi 4 osoby.


Załączniki:
1220639839_HPIM7527.JPG
1220639839_HPIM7527.JPG [ 141.02 KiB | Przeglądany 14782 razy ]
1220639798_HPIM7526.JPG
1220639798_HPIM7526.JPG [ 131.43 KiB | Przeglądany 14779 razy ]
1220639755_HPIM7525.JPG
1220639755_HPIM7525.JPG [ 150.82 KiB | Przeglądany 14757 razy ]
1220639718_HPIM7523.JPG
1220639718_HPIM7523.JPG [ 97.7 KiB | Przeglądany 14778 razy ]
1220639682_HPIM7522.JPG
1220639682_HPIM7522.JPG [ 65.1 KiB | Przeglądany 14800 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: środa, 23 gru 2009, 22:30 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Stary Rynek 9 i 10 września 1939.

Zaczniemy od tego, że liczba rozstrzelanych zakładników zmieniła się wraz z czasem jaki upłynął od pamiętnej egzekucji. Źródła niemieckie, wspominają o 45 osobach, tablica pamiątkowa o 40.
Ważne jest też to, że wszystkich Polaków rozstrzelano jako zakładników. Ich śmierć miała wpłynąć na zaprzestanie strzelaniny, która od 5 września, nie ustawała. Komendant Bydgoszczy gen. Breamer wydał w dniu 10 września odezwę do mieszkańców miasta, o następującej treści:

" Mieszkańcy miasta Bromberg !

W nocy z soboty 9 na niedzielę 10 września strzelano z zasadzki na niemieckich żołnierzy, przyczym żołnierz niemiecki został ciężko ranny. Zarządziłem z tym w myśl mego rozporządzenia z 9.9.39 natychmiastowe rozstrzelanie 20 zakładników.
Rozkazuję ludności zatym po raz ostatni, by oddała natychmiast wszelką broń, zapakowaną, w ratuszu Bromberg, Neue Pfarrstrasse ( Jezuicka) 1 w komendanturze miejscowej.
Każdy, kto przy sobie broń nosi, wzgl. w mieszkaniu swoim przechowuje, zostanie rozstrzelany.

Komendant tylnego odcinka armii.
Wykonawca władzy egzekutywnej
Breamer, Generalmajor.

Bromberg, dn.10 września 1939 r. "

Podano za oryginałem.

Przez pewien czas, po wojnie, nazwiska zakładników nie były znane. Z czasem, część z nich została zidentyfikowana. W.g źródeł polskich, zakładników wybrano z zatrzymanych na terenie koszar 15 PAL, ludzi. Kiedy wytypowaną grupę, w ilości ok.40 osób prowadzono na Stary Rynek, pierwsza egzekucja została już wykonana. Była godzina 14. Rozstrzelano wówczas 12 osób. Nie jest to liczba ostateczna, bowiem w książce Jerzego Bratnickiego " Bydgoszcz w roku 1939" autor wspomina o 28 osobach. Chociaż na stronie 45 wymienia 21 nazwisk plus 5 n.n. Łącznie 26 osób. W cytowanej już książce Jastrzębskiego wymienia się 23 osoby łącznie, z 9 i 10 września.
Przyprowadzeni zakładnicy stali na Rynku od g.14 do 18. Napięcia nie wytrzymał ks. Wagner. Wpadł w histerię. Został pobity przez żołnierzy niemieckich. Następnie zabrano go na ciężarówkę i rozstrzelano w Lesie Gdańskim.
W tym samym czasie odzyskał przytomność ks. Piotr Szarek. Który został natychmiast dobity.Zabitych zakładników wywieziono na cmentarz Nowofarny. Tam przytomność odzyskał, Bolesław Bachora, lat 28. Niemcy zabrali go na teren koszar 15 PAL i zastrzelili.
9 września 1939, na bydgoskim Starym Rynku, śmierć ponieśli:
1. Roman Bagiński
2. Bolesław Bachora
3. Konrad Berkowski
4. Maksymilian Beszczyński
5. Piotr Mojżesz Gerson
6. Teodor Gałecki
7. Franciszek Hanusiak
8. Zdzisław Hanusiak
9. Zygmunt Hanusiak
10. Bertold Gittel
11. Karol Maryński
12. Emil Hrymak
13. Jan Kozłowski
14. Tadeusz Michalski
15. Kazimierz Nitecki
16. Wilhelm Łuczków
17. Tadeusz Łuczków
18. Józef Polasik
19. ks. Piotr Szarek
20. Stanisław Witek
21. ks.dr. Stanisław Wiórek
22-26 5 osób n.n - Żydzi ???

Z egzekucjami na Starym Rynku wiąże się bardzo znana legenda śladu dłoni który nie dawał się usunąć z egzekucyjnego muru .
Relacja Michała Piontka z połowy lat 80-tych :

"Żona opowiadała mi o tym znaku. Na drugi dzień poszedłem zobaczyć. Prawda. Był ślad dłoni, nie pionowy, ale bardziej zwrócony palcami ku kościołowi. Wyglądało jakby ktoś umoczył dłoń w pokoście i do ściany przyłożył. Nie było żadnych zacieków: wyraźna dłoń koloru ciemnoszarego. Nawet ze środka rynku można ją było obserwować "

Bernard Trzciński :

" Na murze pozostał wtedy krwawy ślad prawej dłoni . Ponieważ zaś ludzie przychodzili patrzeć, Niemcy wystawili nawet posterunek i odtąd nikomu nie wolno było tam przystanąć "

Moja babcia Helena Cz. poszła zobaczyć to niecodzienne zjawisko ale stał tam już wartownik. Żołnierz darł się na każdego kto śmiał spojrzeć w stronę muru. Ściana nosiła ślady po kulach i w.g Heleny był myta .

Edward Forycki :

"(.)Na Starym Rynku zastaliśmy ludzi których ciekawość przemogła strach. Poszedłem pod mur muzeum wraz z kolegą ( muzeum było z prawej strony kościoła, więc lokalizacja troszkę inna ) Na tynku zobaczyłem wyraźnie odciśnięty ślad dłoni dorosłego człowieka, ale nie pełnej, raczej jego wypukłości, palce natomiast, widocznie pod wpływem śmiertelnych drgawek skurczały się i rozkurczały znacząc na tynku wyraźne ślady ostro zarysowane paznokciami, nienaturalnie wydłużone . ...."

Cytaty pochodzą z wycinków " Gazety Pomorskiej " lub " IKP" połowa lat 80 -tych autorstwa Jerzego Derendy .
Ściana schodni kościoła pojezuickiego na pewno wyglądała okropnie. Mimo to odwiedzający Bydgoszcz w dniu 1 października 1939 dr. Rober Ley, w tym właśnie miejscu przemawiał do zebranych Niemców. W.g Deutsche Rundschau.
Wcześniej, tj. 26 listopada generałowie niemieccy dokonali na Starym Rynku przeglądu wojsk.
9 stycznia 1940 przystąpiono do rozbiórki kościoła. Polacy byli święcie przekonani, że do tego zmusiła Niemców widniejąca na murze kościoła ( konkretnie ściana schodów), lub na murze muzeum, krwawa bądź świecąca cudownym blaskiem ręka.

10 września doszło do kolejnej egzekucji. Zakładników rozstrzelano przed kościołem oraz przed budynkiem muzeum. Przed dokonaniem egzekucji, nadano przez głośniki fragmenty przemówień Goeringa i Forstera.
Zginęli wówczas:
27. Franciszek Baron
28. Brunon Dończewski
29. Józef Fojut
30. Tadeusz Kogaliński
31. Jan Leman
32. Józef Liszewski
33. Edmund Paluchowski
34. Józef Partyka
35. Stefan Piszczyński
36. Witold Priwer
37. Sylwester Pornobis
38. Antoni Sieradzki
39. Paweł Szymkowiak
40. Wilhelm Viertel
41. Bolesław Waśkowiak
42. Jan Zjawiński
43-50 8 osób n.n

Znów mamy różnicę. Dla porównania poniżej prezentuję zdjęcie tablicy obecnie znajdującej się na Starym Rynku. Liczba zakładników ewoluowała, jednak 40 osób to stanowczo za mało.


Załączniki:
Komentarz: Długi czas, zdjęcie tych młodych zakładników było nieznane. Tu, tuż przed rozstrzelaniem.
1235670395_bydzia.02.jpg
1235670395_bydzia.02.jpg [ 56.33 KiB | Przeglądany 14693 razy ]
Komentarz: Zdjęcie z 9 września, tuż po egzekucji.
1235991057_0_copy48.jpg
1235991057_0_copy48.jpg [ 87.78 KiB | Przeglądany 14676 razy ]
Komentarz: Rozstrzelani w dn. 9 września
1252778333_HPIM2767.JPG
1252778333_HPIM2767.JPG [ 64.68 KiB | Przeglądany 14714 razy ]
Komentarz: Wśród zatrzymanych stoi kobieta.
1252778496_HPIM2769.JPG
1252778496_HPIM2769.JPG [ 76.98 KiB | Przeglądany 14740 razy ]
Komentarz: 9 września. Pod ścianą leżą rozstrzelani Polacy. Zakładnicy stoją w rzędach przed kościołem.
1252778371_HPIM2765.JPG
1252778371_HPIM2765.JPG [ 61.63 KiB | Przeglądany 14731 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: czwartek, 24 gru 2009, 22:26 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Zdjęcia oficjalnej listy rozstrzelanych zakładników, plus mała retrospektywa.


Załączniki:
1210092698_HPIM4763.JPG
1210092698_HPIM4763.JPG [ 133.32 KiB | Przeglądany 14638 razy ]
1210092654_HPIM4762.JPG
1210092654_HPIM4762.JPG [ 132.89 KiB | Przeglądany 14648 razy ]
1210092618_HPIM4761.JPG
1210092618_HPIM4761.JPG [ 132.61 KiB | Przeglądany 14644 razy ]
1240152055_HPIM0401.JPG
1240152055_HPIM0401.JPG [ 93.77 KiB | Przeglądany 14641 razy ]
1240152162_1235990916_0_copy45.jpg
1240152162_1235990916_0_copy45.jpg [ 89.87 KiB | Przeglądany 14665 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: niedziela, 3 sty 2010, 15:07 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Stary Rynek 9-10 września 1939

Na dosyć licznych zdjęciach widać żołnierzy niemieckich którzy uczestniczyli w egzekucji. Na hełmach mają charakterystycznego orła, który pozwala zidentyfikować rodzaj sił zbrojnych. Są to żołnierze Luftwaffe z pułku łączności lotniczej. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy to oni dokonali egzekucji w dniu 9 września. Być może zabezpieczali tylko teren wokoło rynku. Z reguły ciężar wykonania wyroku śmierci spoczywał na żandarmach bądź policjantach. W mieście były dwie takie jednostki: 6 zmotoryzowany batalion policji i 581 odział żandarmerii polowej.
9 września komendant 580 strefy tyłów gen.major Breamer i kreisleiter NSDAP Kampe wydali następującą odezwę:

Wezwanie do całej ludności!

W nocy z 7 na 8 września 1939 doszło wewnątrz miasta do szczególnie silnych niepokojów i regularnych potyczek ogniowych. Zajścia takie w żadnym wypadku nie będą tolerowane.
Zarządza się:
1. Każdy, kto strzela do niemieckich żołnierzy lub osób cywilnych albo schwytany zostanie z bronią lub innym narzędziem zaczepnym przy sobie, będzie rozstrzelany. Tak samo będzie zastrzelony każdy, kogo pochwyci się na maruderstwie lub plądrowaniu.
2. Zakładnicy wzięci w większej liczbie dnia 8 września zostaną również rozstrzelani jeżeli tylko padnie strzał do jakiegokolwiek Niemca albo podjęte zostaną zamachy na Niemców. Zakładnicy będą pokazani ludności na rynku.
3. Wyszynk alkoholu w każdej postaci, a także sprzedaż butelkowa są zakazane. W przypadku wykroczenia zamknięta zostanie gospoda lub odnośny sklep.
4. Godzinę policyjną przesuwa się zaraz na godz. 18.30. Od tej chwili do 6.00 rano wychodzenie na ulicę jest zakazane. Zakazane jest również otwieranie w tym czasie okien.
5. Na okres trwania stanu wojennego zarządza się zaciemnienie każdego oświetlonego pomieszczenia.
6. Leży w interesie całej ludności, jak i każdego obywatela z osobna, aby natychmiast został przywrócony bezwzględny porządek i uruchomione zostało życie gospodarcze.

Pełnomocnik zarządu cywilnego Komendant 580 strefy
miasta Bydgoszczy i okolicy tyłów armii
Kampe Breamer
kreisleiter NSDAP generał major

Podano za oryginałem, z " Pierwsze miesiące okupacji..." str.151-152

Teraz kilka zdań o zakładnikach określonych jako n.n oraz o okolicznościach egzekucji na Starym Rynku. Cytowane fragmenty pochodzą z książki Serwańskiego.

Gertruda Glon, relacja 101, str.347:

" W dniu 10 września 1939 widziałam, jak ul.Długa jechała platforma, ciągnięta przez samochód ciężarowy, pełna ludzkich zwłok. Lała się z niej krew. Jechała ona w kierunku Wełnianego Rynku. Jak słyszałam, wieziono nią ofiary egzekucji na Starym Rynku"

Pierwotnie rozstrzelanych zakładników pochowano na cmentarzu Nowofarnym.

Kazimierz Karczewski, relacja 90, str. 314:

" (...)Doszliśmy do Starego Rynku ( 9.IX, ok. g. 14), który od strony zachodniej otoczony był gęstym szpalerem wojska. Przed kościołem pojezuickim p.w Św. Ignacego Loyoli stali w szeregach mężczyźni i chłopcy. Było ich ok 30. Widziałem wśród nich licealistów i harcerzy. Zostaliśmy w tłumie. Polacy zostali specjalnie zgonienie, aby być świadkami egzekucji. W pewnej chwili stojąca obok mnie jakaś kobieta próbowała przedrzeć się przez szpaler żołnierzy niemieckich, została jednak uderzona kolbą karabinu w głowę. Leżącą na ziemi, bito ją i kopano.
Zaraz po tym incydencie stanął przed skazańcami oddział żołnierzy niemieckich z karabinami gotowymi do strzału. W tym momencie jeden ze skazańców wspiął się na palce i krzyknął:
" Niech żyje Polska!". Rozległa się salwa, a ciała skazańców padały bezładnie na kamienie"

Stanisława Świerczyńska, relacja 91 str.318/319, dotyczy ona egzekucji z dnia 6 września:

"(...) Około g. 12 widziałam, jak Niemcy gonili jakiegoś młodego mężczyznę (ok.18 lat), który uciekał przez Stary Rynek w stronę kościoła farnego (...)Po kilku minutach żołnierze niemieccy przyprowadzili tego młodzieńca na Stary Rynek i przed kościołem pojezuickim (...) go rozstrzelali(...) musieliśmy przyglądać się tej pierwszej egzekucji na Starym Rynku. Przestraszony chłopiec, przerażliwie krzyczał. Jego zwłoki leżały jeszcze przez 3 dni(...) Dnia 8 września rano Niemcy przyprowadzili (...)większą liczbę mężczyzn i ustawili ich przed ścianami domów po stronie południowej z rękoma podniesionymi do góry. Mężczyźni ci, strasznie bici, stali tam przez cały dzień"


Załączniki:
Komentarz: Stary Rynek, wrzesień 1939
1240235417_byd_3.jpg
1240235417_byd_3.jpg [ 64.31 KiB | Przeglądany 14566 razy ]
Komentarz: Jednostki Wehrmachtu rozdawały w tym miejscu żywność.
1240235328_byd_1.jpg
1240235328_byd_1.jpg [ 90.35 KiB | Przeglądany 14558 razy ]
Komentarz: Przed egzekucjami St. Rynek był miejscem postoju jednostek niemieckich.
W tle Dom Towarowy braci Mateckich

1240235371_byd_2.jpg
1240235371_byd_2.jpg [ 52.34 KiB | Przeglądany 14640 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: sobota, 23 sty 2010, 21:18 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: sobota, 23 sty 2010, 19:51
Posty: 1747
Ten wątek jest najciekawszym internetowym materiałem o tematyce wokół bydgoskiej Krwawej Niedzieli. Gratulacje dla uczestników Forum.
Ostatnio zaintrygował mnie i zaniepokoił zarazem artykuł w Expressie "Wiedzieli, ale bali się mówić... " Trafiłem do Bunkra zainspirowany śledzeniem tematu, którym interesuję się od dawna. Przeczytałem wiele artykułów i materiałów. Pamiętam z lat szkolnych relacje świadków sprowadzanych na lekcje historii i spotkanych okazjonalnie. Cieszy mnie wszystko , co prowadzi do udokumentowania wydarzeń, z zarazem martwią niektóre próby interpretacji z wątkiem rozczulania się nad losem Niemców. Jest jasną i o czywistą niemiecka akcja podtrzymująca przez całe dwudziestolecie miedzywojenne tożsamość osób utożsamiających się z przynależnością tych terenów do Niemiec z czasów zaborów, w ramach której nieustannie szykowano podwaliny akcji dywersyjnych i propagandowych mających na celu odwrócenie biegu historii. Prawa wojny są jednoznaczne niezależnie od praw i losów jednostek. Alianci zachodni potrafili zbombardować niemieckie zakłady zbrojeniowe zabijając w jednym nalocie kilka tysięcy więźniów z Polski i innych krajów.A ktoś próbuje się rozczulać nad losem kilkuset Niemców , winnych , a czasem niewinnych - ofiar zamierzonej akcji dywersyjnej, mniej lub bardziej zorganizowanej , choćby nawet spontanicznej, wpisanej wręcz w mentalność mniejszości niemieckiej i wpojonej przez lata po utracie tych ziem. Zatem wszystko, co ktoś udokumetuje w tym temacie jest niezwykle cenne, ale nie ma tu miejsca na interpretację. Ona jest jednoznaczna.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: niedziela, 24 sty 2010, 10:55 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: niedziela, 29 mar 2009, 00:00
Posty: 545
Lokalizacja: Bydgoszcz
Hrab pisze:
nie ma tu miejsca na interpretację. Ona jest jednoznaczna.



Czymże jest historia jak nie jedną wielką interpretacją. wszystko co czytasz na tematy historyczne jest jedynie interpretacją. W historii nie istnieje nic takiego jak jedna jedyna prawda w którą mamy wierzyć. Okres komuny już się w Polsce zakończył.Wtedy też nie istniała u nas historia w sensie naukowym. Wiedza była narzucana przez partię. Teraz mamy szeroko pojętą wolność. Także jeśli czytasz np o Westerplatte to do tej pory istniała tylko jedna oficjalna wersja ustanowiona przez Wańkowicza i Flisowskiego. W ostatnim czasie mamy do czynienia już z inną interpretacją Borowiak, Podhorodecki. A Westerplatte to Westerplatte. Prawdziwa historia się nie zmieniła z tymże , że my jej nie znamy a dopiero próbujemy ją poznać ( i tylko to nam zostaje) poprzez właśnie interpretacje. Tak samo jest z historią krwawej niedzieli w Bydgoszczy. Ja nie wiem bo nie było mnie wtedy w tym czasie w tym miejscu. A ty wiesz? Nawet ludzie którzy wtedy przeżyli nie wiedzą co się działo. Każdy z nich ma swoje subiektywne wspomnienia czasami przez lata upiększane. Każdy z nich miał wgląd tylko w mały kawałek ogólnego wydarzenia. Powiedzmy że na swojej ulicy. A nawet na tej jednej małej ulicy wydawałoby się że gdy już wszystko wiemy to przychodzi nowy świadek i mówi: "Ja to widziałem inaczej" I co teraz mamy dwie wersje tych samych wydarzeń ! KOMU UWIERZYĆ? I w tym miejscu mamy interpretację. Nie dość że każdy ze swiadków sam zinterpretował wydarzenia wokół siebie ( przykł. usłyszał strzały - powiedział że to Niemcy strzelają. Powiedział to mimo że nie widział nikogo kto by strzelała tylko słyszał strzał)a po drugie historyk który bada tą sprawę musi ją zinterpretować po swojemu tak aby złożyć te relacje w całość i wyszedł jakiś spójny materiał. A do tego są jeszcze historycy którzy naginają wydarzenia dla swojej tezy.
Same interpretacje mój tekst to też tylko interpretacja. Pewnie wiele osób się ze mną może nie zgodzić ale to też będzie tylko ich interpretacja.

Historia jest interpretacją wydarzeń przez osobę opisującą te wydarzenia.

_________________
https://www.youtube.com/channel/UCXDsPTqxDV1pUt-EAFp3vIg


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: niedziela, 24 sty 2010, 11:49 
Offline
Gość

Rejestracja: czwartek, 15 sty 2009, 00:00
Posty: 449
Całkowicie zgadzam się z Krzysztofem
Po 10 latach zajmowania się historią (a zwłaszcza historią najnowszą) coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie istnieje coś takiego jak ,,obiektywna prawda historyczna". Mamy tyle wersji historii, ilu jest historyków. Każdy badacz, na podstawie zgromadzonego i odpowiednio zinterpretowanego materiału źródłowego, może przedstawić własną wersję konkretnego wydarzenia historycznego. I jest ona tak samo wartościowa i umocowana merytorycznie jak każda inna. Pamiętajmy, że historia nie jest nauką ścisłą, gdzie 2 x 2 jest zawsze 4. W przypadku historii może to być równie dobrze 3,99 lub 4,0001. Zależy to od szeregu rozmaitych czynników, takich jak przekonania polityczne historyka, jego światopogląd, doświadczenia życiowe, cele publikacji itd. Mimo nieraz najszczerszych chęci, badacz nigdy nie będzie w stanie zająć całkowicie neutralnej pozycji i uwolnić się od tkwiących w nim samym ograniczeń. Jest wszak tylko człowiekiem.
Podobnie rzecz wygląda w przypadku źródeł historycznych, a zwłaszcza relacji świadków. Zawsze będą one tylko subiektywną retrospekcją relatora, do tego zniekształconą przez upływ czasu i selektywny sposób zapamiętywania faktów przez nasz mózg.
Zgadzam się również z Krzysztofem, że cała polska historiografia powojenna dotycząca wydarzeń 1939 roku jest zwykłą farsą. Nie ulega dla mnie żadnej wątpliwości, że ówczesne publikacje i prowadzone wówczas przez władze komunistyczne tzw. ,,śledztwa” w żadnym razie nie miały na celu ustalenie faktycznego stanu rzeczy, lecz udowodnienie - i to udowodnienie za wszelką cenę - faktu niemieckiej dywersji w Bydgoszczy. Ich pokłosiem jest pokaźny zbiór jednostronnych relacji, przedstawiających jedną, z góry ustaloną wersję wydarzeń. Efektem są pokutujące do dzisiaj w świadomości Bydgoszczan najbardziej fantastyczne opowieści o niemieckich działkach na wieżach kościelnych, podziemnych przejściach w niemieckich zborach, wszechobecnych niemieckich dywersantach, czy setkach niemieckich spadochroniarzy lądujących w podbydgoskich lasach. Jak wyglądała ówczesna metodologia, tudzież w jaki sposób indoktrynowano nasze społeczeństwo doskonale ilustruje opracowanie źródłowe Edwarda Serwańskiego z początku lat 80. XX wieku.1 Otóż zawarto w nim 124 relacje świadków o zróżnicowanej wartości poznawczej, czasem znacznie przejaskrawionych, czy też zupełnie nieprawdziwych. Wszystkie rzecz jasna przedstawiały jedynie słuszną wersję wydarzeń, prezentując przykłady niemieckiej dywersji w Bydgoszczy. W opracowaniu Edwarda Serwańskiego nie opublikowano natomiast kilku zebranych wówczas polskich relacji, które z różnych względów nie pasowały do przyjętej tezy! A znajdujemy wśród nich prawdziwe ,,kwiatki”, pokazujące jakże odmienny stan rzeczy i repertuar ludzkich zachowań. Jako nie nadające się do publikacji, schowano je do teczki i przekazano do archiwum (i tak dobrze że ich nie zniszczono). Tak wyglądała właśnie komunistyczna metodologia historyczna.

Na koniec pamiętajmy, że w historii nie ma (czy też raczej nie powinno być) żadnych paradygmatów, a wszelki postęp możliwy jest tylko drogą merytorycznej dyskusji i konstruktywnej krytyki.

_________________
,,Powiedziałem im również, aby nie pracowali w firmach produkujących narzędzia mordu i żeby wyrażali pogardę dla ludzi, którzy myślą, że takie narzędzia są nam potrzebne" - Kurt Vonnegut, Rzeźnia numer pięć


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: poniedziałek, 25 sty 2010, 18:49 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Jestem pod wrażeniem wypowiedzi kolegów z forum. To, co chciałbym powiedzieć, zostało powiedziane....... a jednak jest to jakaś forma tłumaczenia, usprawiedliwienia się........
Tego zawsze chcę uniknąć, a nigdy mi się to nie udało. Wiele mitów dotyczących wydarzeń we wrześniu 1939 roku jest brutalnie korygowanych. Tak też wygląda sprawa " Krwawej Niedzieli''. Wydarzenia bydgoskie są tematem rozdziału książki Roberta Michulca " Ku wrześniowi, t.2" . Już tytuł rozdziału powala na kolana: Rzeź bydgoska. Nie mam zamiaru polemizować z jego treścią. Autor jest nieobiektywny i wcale się z tym nie kryje. Jego książka jest oskarżeniem II RP o zbrodnie zawinione i niezawinione. Mimo to uważam, że takie spojrzenie też jest potrzebne. W szczególności jeżeli chodzi o działania militarne, w tym niekompetencje dowódców, tchórzostwo czy dezercje.


Ostatnimi czasy temat na forum trochę przymarzł ;) Wszystko leży i dojrzewa........jeszcze poruszę temat egzekucji na Starym Rynku, mam sporo fotek. Proszę o cierpliwość


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: poniedziałek, 25 sty 2010, 20:18 
Offline
BSMZ Bunkier

Rejestracja: czwartek, 2 kwie 2009, 23:00
Posty: 627
Czekamy cierpliwie :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: poniedziałek, 25 sty 2010, 20:33 
Offline
Gość

Rejestracja: czwartek, 15 sty 2009, 00:00
Posty: 449
Jeszcze raz chylę czoła przed wiedzą i ogromem pracy Setha. Jego wieloletnie studia i dociekania nad zagadnieniem bydgoskiej ,,krwawej niedzieli" są tym bardziej cenne, jeśli zestawimy je z ,,dokonaniami" specjalnej komisji powołanej przez IPN, która miała ostatecznie wyjaśnić to zagadnienie. Efekty pracy zespołu IPN są moim zdaniem mniej niż mizerne, jeśli uwzględnimy jej czas pracy, olbrzymi koszt, możliwości dostępu do archiwaliów oraz ilość zaangażowanych samodzielnych pracowników naukowych.
Pośrednio brałem udział w pracach owej komisji (rzecz jasna jako mały żuczek), dlatego mogę zaryzykować stwierdzenie, że dysponując choć 1/10 jej budżetu zrbilibyśmy znacznie więcej. I mam tu na myśli nie tylko ,,klasyczną" pracę z materiałem źródłowym, ale również zastosowaniem metod innych dziedzin wiedzy.
A możliwości badawcze są wprost nieograniczone. Oto tylko niektóre z możliwych:
- rzecz najważniejsza, ale zarazem najbardziej skomplikowana i czasochłonna: zestawienie i skonfrontowanie z sobą na poziomie ,,anatomicznym" wszystkich relacji świadków, zarówno polskich, jak i niemieckich
- skonfrontowanie relacji świadków z zachowanymi polskimi i niemieckimi meldunkami oraz rozkazami z przełomu sierpnia/września 1939 roku
- analizę śladów walk na murach budynków, czego prekursorem jest Seth
- analizę miejsc potyczek i walk z dywersantami, celem pozyskania i analizy materiału zabytkowego zdeponowanego w ziemi (głównie łuski)
- szeroko pojęte eksperymenty badawcze, jak chociażby sprawdzenie możliwości, a co ważniejsze skuteczności prowadzenia ognia z wybranych punktów (np. wież kościelnych), z użyciem chociażby broni z celownikami laserowymi
- wykorzystanie technik komputerowych, jak wizualizacje 3D ówczesnej zabudowy miasta celem konfrontacji z relacjami świadków, czy programy opisujące zachowania tłumu w sytuacji zagrożenia
- wykorzystanie wiedzy specjalistów z dziedziny psychologii i socjologii. Uważam bowiem, że problemu ,,krwawej niedzieli" nie da się wyjaśnić w prosty sposób metodologią historyczną. Jest to zagadnienie wieloaspektowe, a już badania Milgrama czy Zimbardo wykazały, jak niewiele potrzeba, by w ekstremalnej sytuacji w każdym z nas obudziły się pierwotne instynkty, ułagodzone tylko przez kulturę i wychowanie.

Gdy nieśmiało napomknąłem szanownej komisji o możliwości wykorzystania przedstawionych powyżej metod badawczych, zostałem szybko sprowadzony do parteru stwierdzeniem, że historycy w zasadzie mają je ,,w nosie" i sami rozwiążą cały problem. Życzę zatem powodzenia ...

_________________
,,Powiedziałem im również, aby nie pracowali w firmach produkujących narzędzia mordu i żeby wyrażali pogardę dla ludzi, którzy myślą, że takie narzędzia są nam potrzebne" - Kurt Vonnegut, Rzeźnia numer pięć


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: poniedziałek, 25 sty 2010, 20:44 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: niedziela, 29 mar 2009, 00:00
Posty: 545
Lokalizacja: Bydgoszcz
No tak ja również zawiodłem się na całej publikacji jest kilka ciekawych wątków i według mnie to tyle. Czekam z zniecierpliwieniem na nową zapowiadaną już książkę Włodzimierza Jastrzębskiego. Miała się już ukazać w zeszłym roku ale autor przesunął wydanie jej o miesiąc aby zapoznać się z kilkoma nowymi publikacjami. Czytałem wywiad w Expresie bydgoskim i z tego co mówił prof. Jastrzębski to będzie wielka bomba. zapewne kolejny raz na głowę tego zasłużonego dla Bydgoszczy historyka spadnie kubeł z pomyjami. Niestety jest to nieuniknione ale na szczęście z tego co widzę autor się nie załamuje i idzie do przodu widać u niego pasję. Oby takich historyków jak najwięcej.

_________________
https://www.youtube.com/channel/UCXDsPTqxDV1pUt-EAFp3vIg


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: środa, 27 sty 2010, 20:34 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Stary Rynek 9-10 września 1939


Wielu z nas doskonale zna prezentowane poniżej zdjęcia. Próżno ich szukać na stronach niemieckojęzycznych opisujących wypadki bydgoskie. "Krwawa Niedziela" trwała w Bydgoszczy przez długi czas, uśmiercając coraz to liczniejszych mieszkańców miasta. Wydaje się, że tak właśnie powinniśmy postrzegać tamte wydarzenia.
Egzekucje zakładników miały powstrzymać nocną strzelaninę i rabunki. Jednak skala represji sięgała daleko poza Stary Rynek. Tym razem przewaga była po stronie Niemców, a co za tym idzie liczba ofiar po stronie polskiej szybko rosła. Jak wysokie były to straty??? Rzecz wymaga gruntownych badań. Mimo, że imienne listy ofiar przedstawił Jastrzębski w "Terror i zbrodnia", nie są to liczby ostateczne. Autor uwzględnia śmierć 3513 osób. W tym 131 Żydów. Liczby te dotyczą całego obszaru rejencji bydgoskiej w okresie wrzesień-listopad 1939, włącznie.

Zdjęcia z egzekucji na Starym Rynku wykonano w dniach 9 i 10 września. Dosyć łatwo je rozróżnić. Należy zwrócić uwagę na zwłoki wcześniej rozstrzelanych. 9 września, pierwsza egzekucja, rozstrzelani leżą blisko schodów kościoła pojezuickiego, a zakładnicy stoją w szeregach na Rynku. 10 września pierwsi rozstrzelani zakładnicy leżą wzdłuż krawężnika równolegle do kościoła, następni tuż przed egzekucją stoją tuż przy zwłokach.


Załączniki:
Komentarz: Zakładnicy byli niepewni swego losu. Na przemian stali z rękoma nad głową lub siedzieli na trotuarze. Nie dotyczyło to księży. Stoi ks. kanonik Kazimierz Stępczyński.
forum (6).jpg
forum (6).jpg [ 79.59 KiB | Przeglądany 14307 razy ]
Komentarz: 9 września. Zakładnicy. Wcześniej rozstrzelani leżą obok kościoła.
forum (4).jpg
forum (4).jpg [ 117.94 KiB | Przeglądany 14318 razy ]
Komentarz: 9 września. Zakładnicy. W pierwszym szeregu stoją księża, Wagner, Schneider, Pałkowski, Jakubowski, Muzalewski, Stępczyński. Księdza Wagnera pobito i rozstrzelano w Lesie Gdańskim.
forum (3).jpg
forum (3).jpg [ 90.49 KiB | Przeglądany 14341 razy ]
Komentarz: 10 września, pierwsza egzekucja.
forum (5).jpg
forum (5).jpg [ 79.66 KiB | Przeglądany 14312 razy ]
Komentarz: 10 września. Przejmujące zdjęcie tuż przed rozstrzelaniem. Druga egzekucja.
forum.jpg
forum.jpg [ 84.37 KiB | Przeglądany 14352 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: czwartek, 28 sty 2010, 16:13 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Ostatnim zdjęciem w tym poście jest wycinek z organu NSDAP, "Volkischer Beobachter" z marca 1940 w którym jest mowa o 58 tys. zamordowanych volksdeutschach . Jak widać dla propagandy niemieckiej wystarczyłby jeden zabity Niemiec, którego i tak by pomnożono, aby osiągnąć cele, o których była już mowa.




Kilka zdjęć:


Załączniki:
Komentarz: W Polsce zamordowano 58 tys. volksdeutschów !!! Volkischer Beobachter z marca 1940.
58 000.jpg
58 000.jpg [ 44.63 KiB | Przeglądany 14275 razy ]
Komentarz: Jak wyżej.
forum (1).jpg
forum (1).jpg [ 50.71 KiB | Przeglądany 14411 razy ]
Komentarz: Obie odezwy były cytowane w całości, tu zdjęcia oryginałów.
forum (2).jpg
forum (2).jpg [ 100 KiB | Przeglądany 14270 razy ]
Komentarz: Zatrzymani Polacy na ulicy Parkowej, na tyłach dawnego kina" Pomorzanin" Proszę zwrócić uwagę na żołnierza z charakterystycznym orłem " Luftwaffe"
forum (7).jpg
forum (7).jpg [ 74.06 KiB | Przeglądany 14277 razy ]
Komentarz: Miejsce egzekucji. Kościół pojezuicki, dla niemieckich katolików na Starym Rynku.
849559289.jpg
849559289.jpg [ 37.36 KiB | Przeglądany 14292 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: wtorek, 23 lut 2010, 19:33 
Offline
Gość
Awatar użytkownika

Rejestracja: środa, 12 sie 2009, 19:53
Posty: 2097
Odpowiedz do tematu Odpowiedz z cytatem Zmień/Usuń ten post

Selbstschutz w Bydgoszczy


Niejaki Fritz Hermann, cywilny szef administracji, podległy dowództwu 4 armii wydał w dniu 5 września 1939 okólnik, powołujący do życia oddziały pomocnicze policji w skład których mieli wchodzić Volksdeutsche zamieszkali na terenach II RP. Jak wiadomo, cywil z karabinem zawsze budzi w żołnierzu niepokój, dlatego też każdy z powołanych miał nosić na ramieniu białą opaskę z napisem "Hilfpolizei". W skład służb wchodzili Niemcy między 18 a 45 rokiem życia, podlegali miejscowym landratom i otrzymywali wynagrodzenie. Bardzo szybko okazało się, że zamysł Hermanna został poważnie zweryfikowany. Do 10 września, na wniosek Himmlera powołano do życia Selbstschutz ( Samoobronę). Głównym zadaniem tej organizacji była walka z polskim terrorem i ochrona niemieckiej mniejszości na terenach Polski.
Selbstschutz podlegał SS. Utworzono trzy okręgi. Północny( Gdańsk) SS-Oberfurher Ludolf von Alvenselben, centralny(Poznań) SS-Obergruppenfuhrer Klitz i południowy(Wrocław) SS-Obergruppenfuhrer Katzmann. Interesujący nas okręg północny podlegał szefowi Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, SS-Obergruppenfuhrerowi Heydrichowi.
Członkowie Selbstschutzu wykazali się bezprzykładnym okrucieństwem, który często nosił znamiona zemsty osobistej. Niemcy tłumaczyli to okrucieństwami ludności polskiej wobec Volksdeutschów, przed i w czasie wojny. Faktem jest, że oddział Seblstschutzu dokonywał egzekucji polskich nauczycieli w fordońskiej Dolinie Śmierci.
Przy ulicy Sielanka w Bydgoszczy, założył swoją główną kwaterę SS-Oberfuhrer Ludolf von Alvensleben. Nie miał większych trudności z organizacją oddziałów Selbstschutzu. Wystarczyło włączyć istniejące od 6 września, odziały Hilfpolizei. Przejęto przy okazji ich strukturę, odtąd pododdziały dzielono na "A"- aktywne i " B" -pomocnicze.
Volksdeutschów służących w grupach "A" wcielano bezpośrednio do SS, status członków grup "B" nie zmienił się i nadal należeli do Hilfpolizei.
Na terenie Prus Zachodnich istniało 6 inspektoratów Selbstschutzu. Bydgoszcz należała do inspektoratu nr. VI
W skład tegoż wchodziły powiaty bydgoski, wyrzyski, część żnińskiego i szubiński. Łącznie w formacjach Selbstschutzu na terenie Prus Zachodnich służyło 38 tys. ludzi. Całkowita likwidacja tej organizacji nastąpiła w listopadzie 1939 roku


Załączniki:
Komentarz: Dolina Śmierci. Z lewej strony w cywilnych ubraniach członkowie Selbstschutzu.
350px-Bydgoscy_nauczyciele_przed_rozstrzelaniem_w_Dolinie_Śmierci.jpg
350px-Bydgoscy_nauczyciele_przed_rozstrzelaniem_w_Dolinie_Śmierci.jpg [ 22.73 KiB | Przeglądany 14061 razy ]
Komentarz: Członkowie Selbstschutzu. Wyraźnie widoczne opaski z nazwą organizacji. Zdjęcie wykonano w rejonie bazyliki Wincentego a' Paulo.
Bydgoszcz_dowódcy_Sebstschutzu_ul_Wyspiańskiego.jpg
Bydgoszcz_dowódcy_Sebstschutzu_ul_Wyspiańskiego.jpg [ 63.61 KiB | Przeglądany 14009 razy ]
Komentarz: Dowódca Selbstschutzu w Bydgoszczy SS- Oberfuhrer Ludolf von Alvensleben, przed willą na ulicy Sielanka. Wbrew pozorom nie był skoligacony z właścicielami Ostromecka.
Alvensleben, przy Sielance.jpg
Alvensleben, przy Sielance.jpg [ 102.46 KiB | Przeglądany 14078 razy ]
Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 596 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 30  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
       
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group